W Sejmie w ubiegłym tygodniu odbyło się posiedzenie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi poświęcone sytuacji na rynku produktów pszczelarskich. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele administracji państwowej, agencji rolnych, instytutów badawczych, organizacji pszczelarskich i przetwórczych, a także reprezentanci Polskiej Izby Miodu. Obrady, w których uczestniczył wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak -dobrze znający realia branży - miały charakter merytoryczny i momentami bardzo dynamiczny, ale po raz pierwszy od dawna umożliwiły wielostronną, konstruktywną wymianę opinii na temat wyzwań stojących przed sektorem pszczelarskim.
Większość Polaków ocenia miód przede wszystkim po etykiecie. „Polski”, „odmianowy” i „droższy” wciąż pozostają dla konsumentów najważniejszymi sygnałami jakości. Tymczasem najnowsze badania Polskiej Izby Miodu pokazują, że rzeczywista wartość produktu często nie idzie w parze z prostymi skojarzeniami.
Każdego roku w listopadzie obchodzimy Europejski Dzień Zdrowego Jedzenia i Gotowania – święto, które ma przypominać, że zdrowa dieta nie polega na rezygnacji z przyjemności, lecz na mądrym wyborze produktów i dbałości o jakość. To doskonała okazja, by zatrzymać się na chwilę i zastanowić, czym tak naprawdę jest zdrowe odżywianie. Wbrew pozorom nie chodzi wyłącznie o liczenie kalorii i rygorystyczne diety, ale o świadome jedzenie, które opiera się na prostych, naturalnych składnikach i lokalnych produktach.
Żyjemy w świecie, w którym bez wahania kupujemy telefony z Chin, buty z Wietnamu czy przyprawy i ryż z Indii. Na półkach bez kontrowersji goszczą herbata ze Sri Lanki, kawa z Wietnamu, owoce morza z Tajlandii czy sos sojowy z Japonii. To wszystko kupujemy z zaufaniem i cieszymy się z jakości oraz dostępności zakupów. Wyjeżdżamy na wakacje do Egiptu czy Turcji, ale kiedy na sklepowej półce pojawia się słoik miodu z innego kraju, nagle włącza się podejrzliwość. Czy naprawdę jest się czego bać?
Rok 2026 może okazać się momentem przełomowym dla całej branży pszczelarskiej i dla konsumentów. Po wyjątkowo trudnym sezonie 2025, gdy zbiory miodu spadły niemal o połowę, rynek uczy się funkcjonować w nowej rzeczywistości niedoboru, rosnących kosztów i zmieniającego się prawa. Z jednej strony mamy kryzys produkcyjny, z drugiej prawdziwą rewolucję regulacyjną. Wszystko to sprawia, że każdy słoik miodu będzie wkrótce czytany znacznie uważniej niż dotąd.
W Polsce produkuje się rocznie około 27 tysięcy ton miodu, a eksportuje się ponad 14 tysięcy. Mimo rosnącej liczby pasiek, krajowa produkcja nie pokrywa rosnącego zapotrzebowania rynku. Szacuje się, że łącznie konsumpcja miodu w Polsce wynosi niecałe 40 tysięcy ton, co oznacza, że każdego roku ok. 27 tysięcy ton – musimy importować. Ponieważ tak jak Polsce, tak i w całej Unii Europejskiej, produkcja miodu jest średnio o 40% niższa niż spożycie, coraz częściej sięgamy po miód spoza wspólnoty. Import miodu pozwala utrzymać ciągłość dostaw oraz zapewnia konsumentom różnorodność smaków na sklepowych półkach.
Choć ważą zaledwie jedną dziesiątą grama, pszczoły mają potężny wpływ na życie każdego z nas. Bez ich pracy trudno wyobrazić sobie krajobraz naszych pól, sadów i ogrodów jak i zawartości naszych zakupowych koszyków. 8 sierpnia świętować będziemy Wielki Dzień Pszczół, warto z tej okazji pochylić się nad tymi niezwykłymi owadami, które każdego dnia wykonują bezcenną pracę dla przyrody, rolnictwa i naszego zdrowia. To także doskonała okazja, by przypomnieć, że miód to jedynie słodki początek opowieści o ogromnym znaczeniu pszczół dla życia na Ziemi.
Miód coraz rzadziej kojarzony jest wyłącznie z tradycją i domową spiżarnią. Staje się natomiast celem kulinarnych poszukiwań, symbolem bogactwa smaku i przedmiotem zainteresowania naukowców. Każdy słoik kryje historię miejsca z którego pochodzi, roślin i ciężkiej pracy pszczół. Na półkach w naszym kraju pojawiają się odmiany miodu z całego świata. W tym samym czasie polskie miody zyskują renomę i popularność na zagranicznych rynkach.
W Święta wszystko ma swój rytm. Zapachy pojawiają się wcześniej niż potrawy, wspomnienia wracają szybciej niż goście, a smaki choć dobrze znane co roku wydają się trochę inne. Wśród nich jest jeden, który od wieków towarzyszy świątecznemu stołowi, choć rzadko się o nim mówi wprost. Miód. Składnik niepozorny, ale niezastąpiony. Cichy bohater Bożego Narodzenia.
Polski miód zyska unikalny „odcisk palca”, który pomoże skuteczniej chronić jego autentyczność i jakość. 12 grudnia 2025 r. w siedzibie Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Warszawie odbyło się spotkanie robocze, inicjujące historyczny proces stworzenia systemu identyfikacji polskiego miodu – z inicjatywy GIJHARS Doroty Bocheńskiej.
Wartość polskiego rynku żywności ekologicznej szacowana jest na 1,36 mld zł w cenach detalicznych (0,5% całego rynku spożywczego), a z końcem 2019 w naszym kraju działało 18 637 gospodarstw legitymujących się certyfikatem, co stanowi 3,5% użytków rolnych uprawianych w Polsce.
Tegoroczny sezon miodowy rozpoczął się w cieniu niepokojących przymrozków, które nawiedziły Polskę w połowie maja. Choć prognozy meteorologiczne i rosnąca popularność upraw roślin miododajnych dają podstawy do optymizmu, pszczelarze z dużą ostrożnością obserwują sytuację w pasiekach.
Lipiec to dla pszczelarzy czas wytężonej pracy, to miesiąc, kiedy pasieki pracują na najwyższych obrotach, a słoiki zapełniają się pachnącą, złocistą treścią. Właśnie teraz decyduje się jakość i charakter miodu, który trafi na nasze stoły. Według Polskiej Izby Miodu tegoroczne „miodowe żniwa” mogą jednak być mniej udane – nie tylko z powodu majowych przymrozków i rosnących kosztów, ale też przez chaos regulacyjny wokół klasyfikacji miodów odmianowych, który bezpośrednio odbiera pszczelarzom możliwość sprzedaży produktów premium.
Gdy dni stają się krótsze, a powietrze nabiera rześkości, na kuchennych blatach pojawia się miód. Nie tylko jako antidotum na pierwsze przeziębienia lecz jako pełnoprawny bohater jesiennej kuchni. To właśnie teraz, w sezonie warzyw korzeniowych i pieczonych dyni, jego naturalna słodycz i subtelna głębia potrafią podbić smak niemal wszystkiego, czego dotknie. Jesień kocha miód. I miód kocha jesień - w duecie tworzą coś więcej niż rozgrzewającą herbatę.
Burrito to potrawa pochodząca z północnego Meksyku, która powstała na przełomie XIX i XX wieku. Podawana zwykle z jednym lub dwoma składnikami, jej podstawą jest fasola. My proponujemy jajeczną, polsko-meksykańską wersję.