Herbata to napój wytwarzany z liści krzewu herbacianego – camellia sinensis.
Herbaty są jednymi z tych rozgrzewających napojów, które z powodzeniem można pić przez większość roku.
Gdy dni stają się krótsze, a powietrze nabiera rześkości, na kuchennych blatach pojawia się miód. Nie tylko jako antidotum na pierwsze przeziębienia lecz jako pełnoprawny bohater jesiennej kuchni. To właśnie teraz, w sezonie warzyw korzeniowych i pieczonych dyni, jego naturalna słodycz i subtelna głębia potrafią podbić smak niemal wszystkiego, czego dotknie. Jesień kocha miód. I miód kocha jesień - w duecie tworzą coś więcej niż rozgrzewającą herbatę.
Od lat powtarzano, że miodu nie wolno dodawać do gorącej herbaty, bo temperatura powyżej 40–42°C rzekomo niszczy jego wartości odżywcze. Jednak badania naukowe z Polski i z zagranicy dowodzą, że miód zachowuje swoje właściwości w wysokiej temperaturze, a w niektórych przypadkach może działać nawet intensywniej. Polska Izba Miodu obala powszechny mit.
Czarna, zielona, biała – prawdopodobnie właśnie one przychodzą nam do głowy jako odpowiedź na pytanie o typy herbaty. Intuicyjnie wiemy, że są to różne rodzaje tego samego naparu.
Gęste, treściwe zup, rozgrzewające i szybkie do podania, są doskonałą propozycją na chłodne dni. By urozmaicić kulinarny repertuar, a jednocześnie zadbać o zdrowie i odporność, warto sięgać po inspirację z Madery: słodko-kwaśną, aromatyczną zupę na bazie pomidorów i cebuli, obowiązkowo z dodatkiem jaja.
Herbata towarzyszy nam niemal każdego dnia. Polacy uwielbiają ten napar w każdej odsłonie, zarówno na ciepło jak i mrożoną, w wersji owocowej oraz klasycznej. Herbata to nie tylko pyszny smak i wyjątkowy aromat, ale także wiele właściwości prozdrowotnych. Glovo podsumowało, jakie jej rodzaje wybieramy najczęściej oraz kiedy i gdzie zamawiamy herbatę najchętniej. Podpowiadamy także, jakie właściwości mają jej najpopularniejsze gatunki.
Herbata rooibos i herbata czerwona, są często ze sobą mylone.
Coraz więcej z nas próbuje życia w zdobywającym popularność ruchu zero waste. Przestawiamy nasze nawyki na jak największe ograniczenie produkowanych przez nas odpadów. Korzystamy z opakowań wielokrotnego użytku, rezygnujemy z plastikowych woreczków w sklepach oraz kupujemy napoje w szklanych butelkach. Ta sama zasada dotyczy żywności: z resztek po obiedzie przygotowujemy danie na następny dzień, obierki i skorupki jajka wykorzystujemy jako nawóz, a z fusów kawy robimy peeling do ciała. Co ciekawe – także herbaciane listki mogą zyskać drugie życie i posłużyć nam nie tylko do przygotowania jednego kubka naparu.
Herbata to napój znany od wieków, po który każdego dnia sięgają ludzie na całym świecie.
Jesień zbliża się wielkimi krokami. Ta pora roku kojarzy nam się z wieczorami spędzanymi na kanapie pod kocem, z gorącą herbatą w dłoni. Jesień kochamy także za pyszne, aromatyczne dania – szczególnie zupy. Jedną z propozycji, która świetnie sprawdzi się w chłodne dni, jest charczo, czyli gruzińska rozgrzewająca zupa. Jak ją przygotować?
Jesienne miesiące sprzyjają wyciszeniu i delektowaniu się chwilą, najlepiej w towarzystwie dobrego jedzenia. Chłodniejsze dni i coraz dłuższe wieczory sprawiają, że rzadziej wychodzimy na piknik do parku, a częściej szukamy przyjemności w domowym zaciszu. Ale kto powiedział, że piknik można urządzić tylko na świeżym powietrzu? Wystarczy kilka pomysłów, ulubiony koc, aromatyczna herbata i stół zastawiony pysznymi przekąskami, by poczuć klimat jesiennego pikniku bez wychodzenia z domu.
Jesień to malowniczy czas barwnych drzew oraz darów leśnych – owoców i grzybów – które aż proszą się o zebranie. Niestety, to także pora roku obfitująca w chłodny wiatr, deszcze i spadek odporności, co często niweczy plan spacerów wśród złotej natury. To właśnie jesienią najczęściej chorujemy, jesteśmy przemarznięci i zmęczeni. Na ratunek przychodzi nieocenione wsparcie dla odporności: gorąca herbata! Wzbogacenie naparu o naturalne zioła, przyprawy czy owoce to prosty sposób na rozgrzanie i pokonanie przeziębienia.
Herbata to napar z liści i pąków krzewu herbacianego, znanego w świecie azjatyckim od tysiącleci.
Żyjemy w świecie, w którym bez wahania kupujemy telefony z Chin, buty z Wietnamu czy przyprawy i ryż z Indii. Na półkach bez kontrowersji goszczą herbata ze Sri Lanki, kawa z Wietnamu, owoce morza z Tajlandii czy sos sojowy z Japonii. To wszystko kupujemy z zaufaniem i cieszymy się z jakości oraz dostępności zakupów. Wyjeżdżamy na wakacje do Egiptu czy Turcji, ale kiedy na sklepowej półce pojawia się słoik miodu z innego kraju, nagle włącza się podejrzliwość. Czy naprawdę jest się czego bać?